„Driada” raz jeszcze

Marzec 1st, 2013 | Brak Komentarzy | Kategoria: Pozostałe

Po naszej zimowej sesji Pani red. Arleta Nalewajko zrobiła mi ogromną przyjemność zamieszczając opowieść zimową o leśnej driadzie na rozkładówce w weekendowym wydaniu „Kuriera Szczecińskiego”. To dla mnie naprawdę dopingujące, że jest ktoś, kto tak autentycznie mi kibicuje i ma chęci na propagowanie florystyki. Dziękuję.

I jeszcze: „zimowa driada” – florystyczne detale :

Tagi: , ,

„Zimowa tajemnica leśnej driady” – backstage

Luty 13th, 2013 | Brak Komentarzy | Kategoria: Pozostałe

Kwiatowa biżuteria, leśna suknia, fantazyjna fryzura, makijaż w barwach natury, bluszcz wymalowany  na plecach modelki, ośnieżona szyba z pleksi, ciekawe pomysły zdjęciowe i oczywiście sama modelka – to wszystko złożyło się na niepowtarzalny urok tej sesji . Podziękowania dla Lili Nogal (makijaż), Wiktorii Diergaczowej (fryzura), Jacka i Ani Kacprzaków ( zdjęcia), Marty Bobrukiewicz (modelka) i oczywiście dla Blanki za całokształt.

Tagi: , ,

„Jesień średniowiecza” – backstage

Październik 13th, 2012 | Brak Komentarzy | Kategoria: Pozostałe

Artykuł pani red.Arlety Nalewajko, jaki ukazał się w dzisiejszym „Kurierze Szczecińskim”, doskonale oddaje istotę moich poszukiwań związanych z jesienną sesją. Przywołuję go więc w całości z podziękowaniami za tak piękne ujęcie tematu (wystarczy kilka razy kliknąć na zdjęcie z tekstem, a powiększy się do pożądanych rozmiarów, tak by można było tekst odczytać).

Pstryki z przygotowań , które zamieszczam, mam nadzieję, ze choć trochę zilustrują entuzjazm, z jakimn najpierw w mojej kwiaciarni, potem w pracowni wizażu Lili Nogal , a na końcu  w „Studiu na Piętrze”, u Ani i Jacka Kacprzaków  powstawał materiał do sesji i fantastyczne zdjęcia. Zapraszam na naszą sesję „od kuchni”.

 

 

Tagi: , , ,

Jesień średniowiecza

Październik 12th, 2012 | Brak Komentarzy | Kategoria: Pozostałe

Pochłaniał mnie ostatnio projekt, którego efekty przerosły moje najśmielsze oczekiwania: jesienna sesja w klimacie średniowiecza. Oto niektóre zdjęcia. O inspiracjach, pracy nad sesją i o rewelacyjnym studiu fotograficznym następnym razem.

Jesień średniowiecza

Stylizacja i oprawa florystyczna: Monika Dłużyk-Marciniak, makijaż: Lilia Nogal, zdjęcie: Anna i Jacek Kacprzak, „Studio na piętrze”, modelka: Ula Prowans

 

 

 

 

Tagi: ,

Ula „panna zielna” (wakacyjne kreacje)

Sierpień 23rd, 2012 | Brak Komentarzy | Kategoria: Pozostałe

Ta właśnie z wakacyjnych kreacji podoba mi się najbardziej!

Tagi: , ,

Trzy historie jednego kapelusza: Ula”leśna driada” (wakacyjne kreacje)

Sierpień 22nd, 2012 | Brak Komentarzy | Kategoria: Pozostałe

 

Tagi: , ,

Ula”leśny duszek” (wakacyjne kreacje)

Sierpień 20th, 2012 | 2 komentarze | Kategoria: Pozostałe

 

Tagi: , ,

Jak powstawał „ogień”…

Maj 28th, 2012 | 2 komentarze | Kategoria: Pozostałe

Kiedy padło hasło „ogień” pierwsze skojarzenie, jakie pojawiło się w mojej wyobraźni ( bezwzględnie oczywiste)  to były czerwone anturia. Mam już taką naturę, że zazwyczaj mocno zawierzam swojemu instynktowi twórczemu. .Tak było i tym razem. Wymyśliłam sobie pióropusze, szerokie suknie , płonące wiązanki nie mając zielonego pojęcia , jak  od strony technicznej  te projekty zrealizować.. Anturium – wiadomo- kwiat delikatny, a tu w perspektywie siatki, stelaże, druty itp. Zaczęłam od głowy… Z siatką florystyczną męczyłam się tydzień i nic nie wymyśliłam. Wszystko co uczyniłam, było zbyt delikatne by dźwignąć pióropusz z anturiów. Z pomocą przyszła mi niezawodna Lila…Odwiedziłyśmy salon rewii brazylijskiej w Szczecinie i byłam uratowana. Mocny, spawany stelaż na głowę był w stanie utrzymać słonia. Ze spódnicą poszło łatwiej. Zamocowanie falban z siatki florystycznej  na pasku i uformowanie z nich spódnicy skończyło się jedynie kilkoma ranami kłutymi. Wiązanka i naszyjnik to była sama przyjemność. Ślimaki z drutu kręciłam  wieczorami relaksacyjnie wpatrując się w sufit.   A w piątek przed wystawą zaczął się twórczy amok.. Umocowanie anturiów na spódnicy zajęło mi prawie cały dzień. Pomogła mi Magda  i oczywiście mama, która wspierała mnie nie tylko czynem, ale i  dobrym słowem oraz  ciepłym posiłkiem za co została uhonorowana premierową przymiarką anturiowego pioropusza. W sobotę rano, Agnieszka , moja „ogniowa modelka” przeszła metamorfozę w salonie wizażu Lili ( www.lilianogal.pl ) i kiedy byłam już spokojna co do ostatecznego efektu stylizacji zaczęły się tzw. „schody”. Okazało się, że za nic w świecie nie zmieszczę sukni do mojego samochodu , tak by jej nie uszkodzić. Nie dość, że była delikatna to na domiar złego okropnie ciężka.. ani ją położyć, ani trzymać „w powietrzu” . Na ratunek przybył niezawodny w takich przypadkach braciszek, który przewiózł spódnicę swoim sporych rozmiarów autem. A na Wałach Chrobrego… po prostu przestrzeń żywiołów…Wiatr taki, że w powietrzu fruwają nie tylko kwiaty, ale całe kompozycje a także namioty …Ale nic to… Dzielnie przygotowuję modelki… Agnieszka w pióropuszu czuje się jak żaglowiec na wietrze…  Poły namiotu, w którym czeka anturiowa spódnica unoszą się targane zimnymi podmuchami…Agnieszka o  spódnicy słyszała, ale gdy ma ją założyć, jest lekko przerażona…. Daruję jej chyba chodzenie w wysokich szpilkach…Na tym wietrze trzymać musi pióropusz…a gdyby tak straciła równowagę..?.! Jeszcze kolia na szyję…wiązanka do ręki… Czerwona stypha płonie… Jest ok..

Tagi: , , ,

Jak powstawało „powietrze”….

Maj 23rd, 2012 | Brak Komentarzy | Kategoria: Pozostałe

No cóż…”powietrze” powstało głównie dzięki Cioci Mani ! Ciocia bowiem, jako zapalona miłośniczka haftu „richelieu”, doświadczenie ma niezrównane w wykonywaniu zadań tzw.”upierdliwych”. Ona to właśnie wykleiła, uszytą uprzednio przeze mnie z organzy, sukienkę dwoma tysiącami ..tak, tak..DWOMA TYSIĄCAMI preparowanych listków magnolii. Trwało to kilka dni, okraszone zostało z pewnością jakimiś soczystymi określeniami ( Ciocia potrafi!!), ale efekt był powalający! Chylę zatem czoła przed cierliwością i precyzją Cioci, bo bez niej , sukienka dla „powietrza” pewnie by nie powstała. Dekoracja parasola natomiast to efekt zespołowego działania moich mężczyzn : syna Cezarego, który nieopatrznie zaproponował pomoc i męża Waldemara, który pomagać musi z racji małżeńskich obowiązków. Wpinanie goździków na siatkę florystyczną poszło Panom nader sprawnie i ocaliło upadającego ducha w przygotowującym kreacje zespole. Biżuteryjny naszyjnik wykonałam sama, bez specjalnych kosztów własnych.

Dopracowanie „powietrza” w sobotę rano powierzyłam sprawnym i doświadczonym rękom fryzjerki Wiktorii Diergaczowej, która spełniła w każdym calu  moje wizje dotyczące „odlotowej” fryzury. Lilia Nogal ze „Studia MistrzówETE” wraz z córką Lilianną ( www.lilianogal.pl)  zatroszczyły się natomiast o nietuzinkowy makijaż , dzięki któremu Laura, modelka, przeszła zadziwiającą metamorfozę.

Kiedy zobaczyłam Laurę już „w pełnym rynsztunku” poczułam … chyba radość!! Kiedy udaje się w sposób niemal idealny przenieść pomysły  z papieru i głowy w ramy rzeczywistości,  popatrzeć z perspektywy na to , co znajdowało się do tej pory tylko w wyobraźni to już jest ogromna satysfakcja. A jeśli jeszcze zmaterializowana  wizja spełnia nasze oczekiwania, to czegóż chcieć więcej…?

 

Tagi: , ,

Jak powstawała „ziemia”…

Maj 19th, 2012 | Brak Komentarzy | Kategoria: Pozostałe

Otóż  „ziemia” powstała najwcześniej. Mając świadomość, że stworzenie pozostałych kreacji to będzie walka z czasem, choć tę jedną, najbardziej trwałą i odporną zdecydowałam się przygotować kilka dni przed wystawą. Bawiłam się przy tym doskonale, a wraz ze mną cały zespół „profesjonalnych florystów”: wszechstronnie uzdolniony kolega  z ławy szkolnej wraz z dziećmi, w ramach wspólnie spędzonego niedzielnego popołudnia, pomógł w stabilnym zamontowaniu manekina; mąż Waldemar z poświęceniem, pod moim oczywiście światłym kierownictwem,  nakręcił patyczki na kolię, które wcześniej pociął z pietyzmem  mój brat Tomasz ; mama , przy porannej kawie w kwiaciarni, brała czynny udział w montowaniu kapelusza; a bratowa Marzena pomogła w nadaniu ostatecznego kształtu ozdobnej spódnicy. Nad całością przedsięwzięcia czuwały nasze dwa psy Aron i Łatka, przy czym  Łatka bardziej!!    A po wystawie….w kapelusz został odziany mój ceramiczny miś i – jak widać- bardzo jest z tego nakrycia głowy zadowolony.

 

Tagi: , , ,
Stronę internetową zaprojektował: Michał Stefanowicz
Blog oparty o WordPress