Wielkanoc

Kwiecień 23rd, 2011 Kategoria Pozostałe

       Święta.   Wielka Sobota w kwiaciarni, tak jak i zresztą Dzień Wigilii w Boże Narodzenie to dla mnie czas zawsze bardzo trudny .I nie ze względu na duży ruch, zmęczenie itp., ale przede wszystkim dlatego, że nie ma mnie wtedy w domu. Piekarnik stoi zimny, nie rozchodzą się smakowite zapachy  ciast, nie mam kiedy pomalować pisanek  i od niepamiętnych już czasów nie byłam ze „święconką” w Kościele. Mój syn jest już dorosły (jeśli uznamy, że dwadzieścia lat to dorosłość) , ale w  minione lata kiedy był dzieckiem co roku przeżywałam gorycz swojego wyboru.  

Dziś ta gorycz jest nadal , choć mniejsza. Panowie (tzn.mąż i syn) zrozumieli nareszcie konieczność osobistego zaangażowania.Wysprzątali dom i doprowadzili do porządku ogród,a koszyczek ze „święconym” stoi na stole. Babka i mazurek (kupne, ale co tam…)   prezentują się pięknie na kwiecistym obrusie, tulipany  i narcyze pachną, „cebulakowe” jajka  od mamy wyglądają uroczo na tle zielonej rzeżuchy.Przez te wszystkie lata bowiem, choćbym padała na nos, to w domu musiało i musi nadal , być pięknie i świątecznie. Wianek- zaproszenie dla gości- wisi na drzwiach wejściowych. Pod żyrandolem, w salonie co roku tworzę coś w rodzaju  kolorowego „pająka” lub „podłaźniczki”, dekoruję werandę, a moim „oczkiem w głowie” jest okno w kuchni. Na parapet wędrują zające i barany, bukszpan i narcyze, dobieram odpowiedne zasłony, pośrodku wieszam swiąteczny wianek (bardzo je lubię) i haftowane jajka od mojej cioci. I jedną mam z tego wszystkiego, ogromną satysakcję : że Panowie, kiedy ociągam się z dekoracjami, mobilizują mnie i ponaglają, doradzają i wyrażają opinie. I choć w ten sposób jesteśmy razem. Może to nie takie złe, że jesteśmy razem właśnie poprzez estetykę.

Dlatego życzę wszystkim pięknych i radosnych Świąt Wielkanocnych w rodzinnym gronie. Bo święta – to chyba jedyny taki czas, w którym stajemy wobec siebie „twarzą w twarz”, możemy porozmawiać i ponudzić się razem , poopowiadać sobie po raz setny te same historie, czerpiąc radość z  faktu , że zgromadzilismy się znów przy wspólnym stole. Nie zaniedbujmy tego. To wartość , którą czasami dostrzegamy stanowczo za późno. 

No i oczywiście : smacznego jajka, udanego dyngusa i „wypasionego na maxa” zająca! 🙂

Napisz Komentarz

You must be logged in to post a comment.

Stronę internetową zaprojektował: Michał Stefanowicz
Blog oparty o WordPress